Ani kolejnego planu, którego trzeba pilnować. Ani kolejnych restrykcji. Ani następnej obietnicy, że od poniedziałku będziesz bardziej konsekwentna. Bo problem nie polega na tym, że nie wiesz, co powinnaś jeść. Prawdopodobnie wiesz o jedzeniu więcej, niż chciałabyś wiedzieć. Wiesz, co jest zdrowe. Wiesz, ile powinnaś zjeść. Wiesz, czego najlepiej unikać. A mimo to przychodzi moment, w którym ta wiedza przestaje mieć znaczenie. I właśnie tym momentem się zajmuję.

W czym konkretnie mogę Ci pomóc?

W pracy ze mną nie skupiamy się wyłącznie na samym jedzeniu. Szukamy tego, co dzieje się wcześniej, co uruchamia potrzebę jedzenia i dlaczego właśnie jedzenie stało się sposobem radzenia sobie z tym, co przeżywasz.

Rozpoznać, co uruchamia jedzenie

Zobaczymy, co dzieje się wcześniej — jakie emocje, sytuacje, myśli albo napięcie sprawiają, że pojawia się potrzeba jedzenia, mimo że nie jesteś fizycznie głodna.

Rozpoznać powtarzające się schematy

Przyjrzymy się sytuacjom, w których najczęściej tracisz kontrolę nad jedzeniem, i temu, co je łączy. Dzięki temu automat zaczyna być czymś, co możesz zauważyć wcześniej — a nie dopiero po jedzeniu.

Nauczyć się reagować inaczej

Samo rozpoznanie mechanizmu nie wystarczy. Będziemy szukać innych sposobów reagowania na napięcie, emocje i potrzeby, żeby jedzenie przestało być jedynym dostępnym sposobem na ulgę.

Wyjść z błędnego koła kontroli

Przyjrzymy się restrykcjom, zasadom i myśleniu wszystko albo nic, które często podtrzymują problem: kontrola → napięcie → jedzenie → wyrzuty sumienia → jeszcze większa kontrola.

Odzyskać zaufanie do siebie

Celem nie jest idealne jedzenie. Chodzi o to, żebyś coraz lepiej rozumiała swoje sygnały, potrafiła na nie odpowiadać i nie musiała każdego dnia zaczynać od nowa.